Wild & Young & Free

Follow my blog with Bloglovin

So what we get drunk, so what we smoke weed, we’re just having fun, we don’t care who sees, so what we go out, that’s how it’s supposed to be living young and wild and free”

Zakładam, że cytat mówi sam za siebie o czym będzie post. Zaznaczę na początku, że ten post nie ma na celu promocji ani rozpowszechniania używek, a raczej jest formą dyskusji i refleksji na temat popularnego tabu, a wręcz polemiki z osobami dla których poniższy temat oznacza ciężkie, narkotykowe uzależnienie i całkowity moralny upadek. Zatem czy naprawdę narkotyki miękkie takie jak Marihuana to krok wstecz a może zwyczajnie coś na relaks?

Wychowana w poczuciu, że narkotyki to zło, a Marihuanę okay można spróbować raz i tylko raz, ale nigdy więcej, ja osoba niepaląca, która jest po operacji co prawda nowotworu łagodnego, ale zawsze trust me każda operacja to ogromne zmiany w życiu i organizmie. No i najważniejsze uważałam i dalej uważam, że palenie zabija. Zatem ja ta osoba, przeprowadziłam się do Amsterdamu na studia magisterskie. I tak miałam potrzebę próbowania… ale jak próbować gdy się nie wie co próbować ani gdzie tego próbować?!

Zapytajmy znajomych… Zatem zaczęliśmy od muffinek (jedna zawiera ok. 0.5g marihuany), smakowały jak bardzo dobre zwykłe czekoladowe ciastka. Przekonanie było, że na pewno nie będą działać. Więc usiedliśmy z kolegą w parku zjedliśmy po muffince, po 45 min. Przyleciała czapla zastanawialiśmy się czy już mamy zwidy, no ale była taka realna, że wykluczyliśmy tą opcje i zrobiliśmy zdjęcie tak na wszelki wypadek 😉 po 60 min. Czułam coś w rodzaju upojenia alkoholowego, po 75 min. Nie mogłam przestać się śmiać i łzy zalewały mi oczy. Zdawało się, że każdy wokół mówił po polsku a przede wszystkim, że każdy wie co właśnie zrobiłam tak i to uczucie jest najgorsze. Później jest trochę przerażenia, bo właściwie nie ma się zupełnie kontroli nad własnym ciałem i to staje się paranoiczne, ale nie ma się co martwić po kolejnej godzinie dopada Cię sen. Koleżanka, która była w odwiedzinach po muffince widziała świat i przestrzeń przed sobą co parę minut raz w powiększeniu raz w pomniejszeniu, płakała. Więc muffinki są do spróbowania raz, naprawdę raz.

Umówmy się na muffinkach nie można poprzestać, bo to tylko czekoladowe przysmaki. Dowiedzmy się czegoś więcej. Znajomy z Niemiec przyleciał na parę dni w odwiedziny, kulturalnie proponuję mu „chodźmy na muffinki”, kolega odpowiada z przekąsem „muffinki to nie dla mnie”. Idziemy do Coffee Shopu (jedna ważna rzecz, po mieszkaniu w AMS „Coffee Shop” już na zawsze ma inne znaczenie), kolega Niemiec (również niepalący) kupuje Sativę, 2 różne rodzaje. To ten moment, w którym nauczyłam się, że Sativa to ten gatunek marihuany, który poprawia nastrój, a Indica to ten, który uspokaja i wprowadza w błogostan. To też jeden z tych dni, w którym nauczyłam się jarać i odróżniać jointy od blantów. Kolega po mistrzowsku wytłumaczył i nauczył mnie jak skręcać i jarać (choć niby się opierał na początku, że tak nie można).

Przyszedł w końcu taki dzień, gdzie wyszłam z domu po własną pierwszą paczkę trawy, skręcenie podkreślam bez pomocy nikogo pierwszego jointa zajęło mi godzinę, ale degustacje była przednia (patrz zdjęcie). Więc co robią pierwsze jointy z człowiekiem, zatem uczucie jest błogie, jest najlepsze jakie może być, stan nieważkości jest czymś nie do opisania. Czy to wkręca? BARDZO. Czy ma to skutki uboczne widoczne zaledwie po paru miesiącach palenia? TAK. Możesz się o tym przekonać prowadząc samochód na autostradzie i nagle mając uczycie, że nie masz zupełnie nad nim kontroli i za chwile uderzysz w barierki, zupełnie nie będąc na haju. To się nazywa atak paniki, czy da się coś z tym zrobić? NIE.

Co potem?

Potem jest zabawa, zabawa ze znajomymi, próbowanie, testowanie, miksowanie z alco, czy to wszystko? Nie! Czytałam wiele artykułów na temat marihuany myślę, że większość osób zdaje sobie sprawę z negatywnych jak i pozytywnych jej skutków. W jednym z artykułów, było napisane, że gandzia jest pierwszym stopniem do uzależnienia. W tamtym czasie się z tym artykułem nie zgadzałam, bo uważam, że od tego się nie da uzależnić, to jest przyjemność taka jaką może być dla kogoś kawa lub czekolada. Problemem jest to, że trawa przestaje po jakimś czasie działać, więc pali się jej więcej i więcej a działa słabiej i słabiej. To co ludzie robią to dalej chcą czuć te samą euforię jak na początku więc sięgają, bo kolejne narkotyki takie jak kokaina czy ekstaza, które oficjalnie w AMS są nielegalne, ale jak łatwo sobie wyobrazić nie jest ciężko je dostać.

Kokaina czy wkręca? – Owszem

Ekstaza czy działanie wygląda dokładnie tak jak na filmach? – Tak.

Czy są to narkotyki, które uzależniają? – Mogą.

Czy mają skutki uboczne? – Wiele.

Czy jestem uzależniona lub biorę narkotyki?  – pomimo przekazanych tu refleksji NIE!

Ale o tym może jeszcze kiedyś…

Najbardziej zawsze niepokoił a może bawił mnie temat tego, że to co gdzieś w miejscu takim jak np. AMS jest zupełnie normalne, a wręcz zapach palonego zielska jest dla mnie symbolem tego miasta. W miejscu takim jak Polska, może być oznaką niższej klasy społecznej, braku edukacji, przynależności do slumsów itp. Jaranie nie jest dla każdego, nie zawsze ma pozytywny wpływ, ale podobnie jak w przypadku tatuaży nie każdy kto je ma jest złym, niewykształconym człowiekiem, który właśnie wyszedł z więzienia. Podobnie nie każdy kto próbował albo lubi jarać jest narkomanem, tej tolerancji trochę mi w Polsce brakuje.

#BrB

Advertisements

6 thoughts on “Wild & Young & Free

  1. Ja nie jestem w stanie ścierpieć jakichkolwiek narkotyków… Od maryśki się zaczęło u mojego brata… teraz ma depresję, jeszcze inną chorobę psychiczną, której nazwy nie jestem w stanie zapamiętać i jest po próbach samobójczych. Wiem, że sama maryśka może nie wywołała tego, ale przyczyniła się. Gdyby nie zaczął z nią, nie sięgnąłby po inne świństwa. Nie mówię, że to zło wcielone. Każdy ma prawo decydować o sobie. Jak ludzie chcą palić – niech palą, ale niech nie namawiają do tego innych, bo to, że jednemu nic nie zrobi, nie oznacza, że nie zrujnuje drugiej osoby… Może to, jak bardzo cierpię, gdy patrzę na mojego ukochanego brata w takim stanie, w jakim jest teraz, zaburza mi obraz, ale nigdy nie sięgnę po trawę i moich bliskich będę próbowała od tego odwieść. Jestem egoistką. Nie chcę cierpieć, gdy ktoś z ludzi, których kocham, przez niewinne popalanie wpadnie w uzależnienie i się stoczy… Z alkoholem jest zresztą u mnie tak samo. Inni ludzie mnie niezbyt obchodzą – chcą palić, niech palą, chcą pić, niech piją, dopóki nie robią krzywdy innym, a tylko sobie.
    http://will-i-see-you-again.blogspot.com/2017/01/lis-do-d.html

    Like

  2. Fajnie, że napisałaś, fajnie, że pokazujesz tą drugą stronę medalu. Przykro nam, że ktoś dla CIebie tak ważny stracił nad sobą kontrolę a przede wszystkim własne zdrowie. Próbowałam właśnie to przekazać, że za całą masą fun-u jaką niesie ze sobą palenie, jest też ta granica, którą łatwo jest przekroczyć, a wrócić nie jest łatwo.

    Like

  3. Akurat marihuany nie znoszę i nigdy jej nie lubiłam. Nienawidzę już nawet samego zapachu. 7 miesięcy mieszkałam w Holandii i tam tak waliło z tych coffee shopów…
    Oczywiście próbowałam kiedyś, ale albo be efektu, albo tylko źle się czułam i mi niedobrze było. Więc to nie dla mnie

    Like

  4. Powiem tak…Wszystko jest dla ludzi 🙂 Ważne aby umieć wyznaczyć sobie granicę – Stop, koniec, basta. Szczerze? Nie widzę w tym nic złego, że postanowiłyście sobie spróbować tych mufinek 😉 Większość ludzi i tak wyrabia sobie zdaje na podstawie stereotypów 😉 Ktoś pali trawkę? Uuuu…na pewno jakiś degenerat, bez przyszłości -,- “Ciekawość” jet wpisana w naszą naturę człowieka. To dlatego podróżujemy, uczymy się języków, próbujemy różnych potraw – bo jesteśmy CIEKAWI. Każdy zna siebie najlepiej i wie na ile może sobie w tej ciekawości pozwolić. Ja sam nigdy nie byłem ciekawy jak smakuje piwo, jak smakuje papieros. Ale może kiedyś w przyszłości zechce tego spróbować? Będę tego ciekawy? To wtedy spróbuję 😀 Ale trzeba sobie po prostu postawić granicę, której nie można przekroczyć :/ Ale o Was jestem spokojny 😀
    Pozdrawiam.

    Liked by 1 person

  5. Narkotyki i tego typu używki, to najgorsze co może człowieka spotkać. Ja nigdy nie próbowałam nic z tych rzeczy i mam nadzieję, że nie spróbuję. 🙂
    Pozdrawiam

    Like

  6. Bardzo ciekawy post i fajnie, że spróbowałas. Bo próbować trzeba wszystkiego. I jeśli się ma szczęście to jest super.
    W moim przypadku było podobnie jak w komentarzu u góry. Marihuana dosłownie zniszczyła życie bardzo bliskiej mi osoby, a przy tym i ja wspolcierpie tak samo potwornie. I choć studiuję medycynę i o tym dziadostwie (przepraszam) wiedziałam wiele zanim dałam do spróbowania tej osobie, to po JEDNYM razie zmieniło to całe życie, światopogląd, zdrowie i codzienność. NIE DA SIĘ POZNAĆ GRANICY. Jeśli nie jesteś czlowiekiem o 100 % zdrowej psychice (a przecież prawie większość ludzi dotykają rozne problemy sfery psychicznej) to lepiej jednak zrezygnuj, bo inaczej możesz do końca zycia czegos zalowac. Tak jak ja. Może napisze kiedys o tym posta na blogu, póki co muszę odczekać, bo to paskudzctwo jest zbyt świeże.

    Pozdrawiam serdecznie dziewczyny. Macie świetny blog. I przepraszam za wprowadzenie złej atmosfery, ale może akurat uratuje to zdrowie jakiejś osoby.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s